Jest 2015. Wakacje. Prawdopodobnie jedne z najlepszych w moim życiu. Pewnie pomyślisz, że powodem było znalezienie miłości życia. Może cię rozczaruję, ale pod tym względem dałam ciała. Tak bardzo chciałam się zakochać, że zapomniałam o najważniejszym. O uczuciach. Wydawało mi się, że każdy z nich jest właśnie tym. Przecież nie mają wad. Ot, czasem nie odzywają się parę dni, rzadko piszą jako pierwsi, ale to dopiero początki, nie? Pamiętam częste wyczekiwanie na jedną małą, zieloną kropkę przy ich imieniu, czy na małego, żółtego duszka z śmieszną nazwą...I szukanie wrażeń. Nie zapominajmy o tych kilku...dziesięciu nocach zakrapianych alkoholem, spaniem w obcym miejscu, małych kłamstewkach i dużych kłamstwach. Carpe Diem! Wakacje 2015.
Potem kolejny, drugi rok szkoły średniej. Zapisywałam sobie, kiedy twoje zajęcia odbywają się w sali obok mojej i ubierałam najlepszy zestaw ubrań. Niby to nie zwracałam na ciebie uwagi, a jednak ciągle czekałam aż zwrócisz ją na mnie. Teraz coś zabawnego- pierwszy raz odezwałam się do ciebie po 2 latach, a słowa brzmiały "mi też polej".
Ale w tym miejscu pomału zmieniam kierunek tej historii.
Przecież miało być o Tacie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz