piątek, 2 lutego 2018

hi, what's up?

Po kolejnej kradzieży (tym razem hamburgerów ze szwedzkiego stołu), z małym- głośnym przytupem, po 4 rano opuściłam lokal. Brat odprowadził do drzwi, a do łóżka odprowadziły mnie ciche obawy, takie małe moralniaki. At least, it was fun...

Kilka następnych dni z rozkminą: napisać- nie napisać, pamięta- nie pamięta, zrozumie- nie zrozumie. Nie. Zostaw ten epizod, powiew, wspomnienie. Czymkolwiek to było. Już nigdy nie będziesz musiała do tego wracać. Prawdopodobieństwo konfrontacji z którymkolwiek z nich było bliskie zeru. Keep calm and let it go!

No chyba, że jesteś jedną z czołowych reprezentantek tenisa stołowego w swojej szkole i zupełnie przypadkowo za klika dni rozgrywa się turniej, gdzie zgromadzą się pozostałe dwie szkoły średnie. Yup. Wtedy możesz natrafić na pewne komplikacje. Bo przecież ta piłeczka musiała upaść niebezpiecznie blisko niego, innej drogi nie ma. Mhm. 3...2...1...
- O, dzięki!
- Spoko.

Czy mi się wydaje, czy kąciki twoich ust lekko drgnęły? Nie zachowuj się jak idiotka, uśmiechnij się ładnie i wróć do treningu. Super, teraz obie półkule pracują poprawnie? Rychło w czas.

Szczęśliwe zakończenie, mecz za meczem (wcale nie zauważałam tych jaskrawych spodenek paradujących raz za razem po sali gimnastycznej). Drugie miejsce w powiecie. Bez braw, patrząc na poziom, ale z brawami, patrząc na okoliczności. A teraz do domu, bo kostka niebezpiecznie przypomina, że jakaś niezdara kilkanaście miesięcy temu ją skręciła.

Próbuję sobie przypomnieć, kiedy właściwie do mnie dotarło, że mam jego snapa. Chyba w tym właśnie dniu. Ridiculous. Oj tam, gdzie jak nie w internecie. Jak, jeśli nie przez aplikacje:
Do: gruboalbowcale
-Jak tam? Które miejsce?

Cóż, nie powiodło mu się tak dobrze, jak mnie.
Oj, nie powiodło mu się tak dobrze, jak mnie.
Bo ja... w końcu... poznałam Tatę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10

Nie umiem już pisać, jak dawniej. Nie jestem tą osobą. Cofnęłam się o kilka metrów na trasie góry, którą bardzo długo próbowałam zdobyć, żeb...