piątek, 2 lutego 2018

this awkward moment.

2015 Październik, 30 będąc dokładną. Tradycyjny półmetek klas drugich- "połowa drogi do matury", bardziej znany jako: "nie no co ty tato nie będzie wódki, przecież nikt z nas nie jest pełnoletni". Szpilki, sztucznie postawione włosy, odważny makijaż, drogie sukienki. Ogólnie rywalizacja na każdym kroku. Partnerem dobry kolega, Brat. Dumny i jednoznaczny wzrok mamy, kiedy przyjechał po mnie i cierpliwie czekał w korytarzu, aż dojdę ze sobą do ładu i składu. Wtedy Brat. Dziś nikt.
Zabawa przednia. Może trochę zagmatwana, może momentami nieprzyzwoita, lekko nielegalna i minimalnie racjonalna.

Nagle, coś jakby 4 gości więcej. Ciekawość wygrała z rozsądkiem, więc wyszłam w ciemną noc, w samej sukience bez rękawów, w cienkich rajstopach i z ogromnym bananem na mocno rozmazanym już mejkapie. I widzę jego. M. w pełnej okazałości, jeszcze bez tego małego wąsika pod nosem. Co on tu robi? Z kim przyjechał? Na jak długo zostanie? Czy jest bardzo pijany, a może udaje? Ale przede wszystkim- jak go wkręcić do środka? Ding ding ding! Nie wiem, która półkula mojego mózgu na to wpadła, ale ukradłam marynarkę Brata, narzuciłam mu na kurtkę i po prostu wciągnęłam na parkiet. To nic, że prywatna impreza. To nic, że wszyscy się gapią. Jak kilkadziesiąt minut wcześniej ściągnęłam stanik, żeby kolega mógł wygrać zabawę, też się gapili. Minęła piosenka, dwie... Czas go zwrócić. Czas wyjść z powrotem na zewnątrz i ładnie się pożegnać. A kto to taki stał obok drzwi, dokładnie na prawo od wejścia, przy niezadbanym skalniaku? Wysil te szare komórki! Ostatnia próba myślenia zakończyła się kradzieżą odzienia i nielegalnym przemyceniem. Ale warto zaryzykować. Przecież wódka mnie lubi.

-Paweeeeeeeł!
-Yyy. Nie. Przemek.
Ok, co teraz? Szybka reakcja:
-Hahaha haha ha...
Idiotka.

A co tam się dzieje w tle? Zabierają M., no jasne. Najpierw pożegnanie...
Oj wódka mnie bardzo wtedy lubiła. Na tyle bardzo, że pomyliłam imię Taty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10

Nie umiem już pisać, jak dawniej. Nie jestem tą osobą. Cofnęłam się o kilka metrów na trasie góry, którą bardzo długo próbowałam zdobyć, żeb...