czwartek, 30 października 2025

10

Nie umiem już pisać, jak dawniej. Nie jestem tą osobą. Cofnęłam się o kilka metrów na trasie góry, którą bardzo długo próbowałam zdobyć, żeby zobaczyć, że tak naprawdę za nią znajduje się zupełnie inna i wspięcie się na nią będzie dla mnie szczytem życia. 

Dziesięć lat. Kupa czasu, nie? Połowa życia, jeśli w głowie wciąż czuję się, jak 20latka. A prawda jest taka, że zanim się obejrze, stanę twarzą w twarz z trójką z przodu. Rany. 

Ostatnio bierze mnie na analizy. Hmm, zawsze bierze mnie na analizy, ale ostatnio na serio. Co biorę na warsztat tym razem? Jego. Hmm2... nieważne co na ten warsztat biorę, zawsze kończy się na Nim. Bo jest wszystkim. Początkiem i końcem. Przeszłością, przyszłością, ale przede wszystkim teraźniejszością. I niedawno dotarło do mnie, jak niewiele brakowało, żeby było zupełnie inaczej. Jakie były szanse, te 10 lat temu, że życie się tak potoczy? 

Zaczęła się chyba wiosną 2015, przez wakacje ciągle wzrastała, na jesień niebezpiecznie sięgała zenitu. Potrzeba znalezienia miłości. Serio, szukanie jej w każdym osobniku płci męskiej. Pisanie z M., rozwijanie przyjaźni z B., flirtowanie z R., wzdychanie do B., spacerowanie z D., całowanie się z K., szmacenie się z B.(?), potajemne spotykanie się z W., szaleństwo za M., zainteresowanie P... Jak mogłam tak postępować? Być taka: naiwna, śmiała, nie licząca się z konsekwencjami, zaborcza, śmieszna, nieodpowiedzialna, zwodząca? 

To tylko jedno z pytań, które kotłują się w mojej głowie w związku z tą analizą. Jakaś część mnie, niewielka, naprawdę, zazdrości tej dziewczynie sprzed 10 lat, że umiała tyle przeżyć. Obecna ja byłaby zbyt wyczerpana na samym starcie. Obecną mnie powstrzymałby strach. A spora część mnie jest nieopisanie wdzięczna za to, że umiałam ten 2015 rok tak pięknie zjebać, żeby początkiem 2016 dopuścić do siebie Jego. I pozwolić mu na remont generalny tej zepsutej głowy. 

Skończyłam studia, wyprowadziłam się z domu, podjęłam pracę, wzięłam ślub, urodziłam dziecko.

Dobrze, że przyszedłeś na te zawody, Tato.

10 lat. Rany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10

Nie umiem już pisać, jak dawniej. Nie jestem tą osobą. Cofnęłam się o kilka metrów na trasie góry, którą bardzo długo próbowałam zdobyć, żeb...