Zaczynam tego posta kolejny już raz i nie wiem jak się do tego zabrać. Wiem, że jego główny adresat otrzyma moją wiadomość prędzej czy później, dlatego dokładnie ważę każde słowo. Nie ukrywam, że robię to także TUTAJ dlatego, że wcześniej nie miałam odwagi...
Dziś mija dokładnie 1096 dni odkąd jesteśmy razem. 732 dni robocze. 3 lata. 36 miesięcy. A my ciągle popełniamy te same błędy. Mam takie wrażenie, że chcemy być dla siebie tak bardzo, że pomijamy nas a czasem idziemy za bardzo we własne ja.
Próbuję lepić cię tak jak chce. Ugniatam z każdej niewygodnej dla mnie strony i dokładam tam, gdzie mi pasuje. Usuwam odstające fragmenty, wygładzam brzegi. A z efektu ciągle jestem niezadowolona. Skutkuje to częstą złością, potokiem nieprzyjemnych słów, masą nieuzasadnionych pretensji, głębokimi zaburzeniami dnia a nawet tygodnia na własne życzenie. Uważam się za idealnego rzeźbiarza. A prawda jest taka, że każda moja praca to po prostu pozornie foremny zlepek kłamstw.
I myślę... Czemu muszę wyrównywać wszystkie krawędzie? Czemu każda część musi być proporcjonalna? Czemu do jasnej cholery nie potrafię przyjąć Cię takim jaki jesteś? Przecież takiego Cię pokochałam. Nieidealnego. Wiecznie spóźnionego, z kilkuminutowym zawieszeniem przed każdą zleconą czynnością, porywczego raptusiewicza ze słodkimi dołeczkami w policzkach.
A Ty? Czemu zatykasz uszy zawsze jak otwieram usta, by coś Ci powiedzieć? Czemu muszę się powtarzać, bo inaczej żadna informacja nie zostanie przyswojona? Czemu nie walczysz dla mnie tak jak walczysz dla innych? Czemu pozwalasz mi siedzieć samej i przewijać w głowie ciągle ten sam schemat zamiast po prostu go zakończyć? Jak możesz nie zauważać, że kierujesz moim życiem, charakteryzujesz je i dekorujesz wedle swojego uznania, nawet, gdy nie robisz tego świadomie? Bo ja jestem tutaj całą sobą ... A to nie lada wyzwanie, kiedy człowiek składa się z tylu różnych cząstek, jak ja i każda z nich mogłaby być w stu innych miejscach...
So many questions... But where are answers?
Uczymy się. Wciąż się uczymy jak być obok siebie i nie wybuchnąć. Jak przygotować walizkę żeby zmieścić do niej książki, xboxa, bordową pomadkę i samochodowy odświeżacz powietrza. Jak zjeść ciastko i mieć ciastko.
Kocham to, że nigdy nie pozostajesz obojętny na moje łzy.
Kocham to, że nawet po najgorszych słowach wypowiedzianych prosto w oczy potrafisz objąć mnie i ochronić przed całym światem.
Kocham to, że w nocy, kiedy chłód zakradnie się pod naszą pościel, temperatura twojego ciała potrafi zagotować we mnie wszystkie myśli..
Kocham to, że nie pozwalasz temu wszystkiemu się skończyć. Po prostu.
A przede wszystkim kocham Cię pomimo wszystko, Tato.