niedziela, 27 maja 2018

Oh, what a things to have done....

I znowu tu jestem.
Tym razem nie przychodzę z żadnym słodkim wspomnieniem, żadnym rozczulaniem się nad tym jaki to mój związek z Tatusiem nie jest idealny. We never were a typical cute couple :)
So... czy ciągle w głowie wymieniam i odhaczam sobie "superaśne" pozycje, które mnie omijają, bo mój chłopak jest taki a nie inny? Otóż nie.
Za to ciągle przyłapuję się na tym, że tworzę inną listę. Złą listę. Listę Wad.
To nie tak, że siadam sobie wieczorem przy biurku i wymieniam to, to i to, ewentualnie jeszcze to, bo to także mi w nim przeszkadza. (Choć byłam blisko tak żałosnych czynów). W moim przypadku to wszystko raczej wychodzi samo. Wychodzi z niego, a potem wychodzi ze mnie. Wychodzi z nas,że... Kompletnie do siebie nie pasujemy.

Ja piję wodę- on Mountain Dew.
Ja wolę sałatkę- on kurczaka.
Ja wolę się przejść- on jechać.
Ja chcę być wszędzie tam, gdzie mnie nie ma- on wszędzie tam, gdzie jest miejsce do spania.

Coś tu nie gra, don't u think? Gdzie w tych kontrastach jest miejsce na śmiech, zrozumienie, pasję? Gdzie miejsce na miłość?

Może tam, gdzie o 23 idziemy razem do kuchni po kanapkę z szynką i majonezem, bo nie dbamy o dietę?
Może tam, gdzie stoimy w pierwszym rzędzie pod sceną na koncercie Kękę?
Może tam, gdzie on rzuca we mnie winogronem i przynosi kubek wody przy 40 stopniowym upale?
A Może wreszcie tam, gdzie leżymy razem patrząc się w sufit i rozmawiamy o tym, że nie jesteśmy jakimiś tam przypadkowymi aktorami w sztuce wyreżyserowanej przez Tego na górze.

WNIOSKI:
Być lepszą dziewczyną Taty.
Zasługiwać na Tatę.
Przestać krzyczeć na Tatę.
Więcej przytulać Tatę.
Mieć cierpliwość do tego małego, nieznośnego, upartego... Taty.



Do u know? U know I lov u so.
U know I lov u so...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10

Nie umiem już pisać, jak dawniej. Nie jestem tą osobą. Cofnęłam się o kilka metrów na trasie góry, którą bardzo długo próbowałam zdobyć, żeb...